Jak sprawić, żeby czas płynął inaczej?

By | wtorek, 9 maja 2017 Leave a Comment
Momentami chciałabym, żeby czas płynął szybciej. Nie musieć już czekać. Nie irytować się niewiadomymi. Chciałabym móc przenieść się w czasie i zostawić pewne kwestie w przeszłości.
Jak sprawić, żeby czas płynął inaczej?

Chciałabym, żeby już był marzec, może kwiecień 2018r. Czekam na rozwiązanie kilku spraw, które skutecznie zaprzątają mi głowę. Jedna pojawiła się bardzo nieplanowanie i bardzo niechcianie. Ale nie da się jej pozbyć od tak. Czasem chowa się w kąt i wydaje się jakby jej nie było. I wtedy jest super, śmiesznie, wesoło, beztrosko. Czasem wychodzi na światło dzienne i wszystko inne spycha na dalszy plan. Wtedy nie jest już tak pociesznie. Nagle przyćmiona zostaje wszelka radość, króluje złość, zdenerwowanie i strach. Dobijająca niepewność i niemożność poradzenia sobie w tej chwili.

Potrzeba czasu. Cierpliwości, której nie mam za dużo. Kontrolowania emocji, co też nie wychodzi mi dobrze w takich sytuacjach. Siły i wsparcia, których źródło chwilowo jakby wyschło.


Czy rzeczywiście chcę być starsza? 
To już niekoniecznie.

Jak sprawić, żeby czas płynął i jednocześnie się nie starzeć?
Absurd. Nie da się. Nie można być tym kim się jest teraz i żyć w przyszłości jednocześnie.

Co zatem z tym zrobić?

10 - 12 miesięcy to dużo i mało czasu. Mając na uwadze, że przeżyłam już ponad 25 lat, kolejny rok to niecałe 4% mojego obecnego życia. W tym kontekście wydaje się to niewiele.
Przeliczając to na godziny, które mam do zagospodarowania odliczając codzienne aktywności (9 godz. - praca z dojazdem, 7 godz. - sen, 1 godz. - higiena, 1 godz. - jedzenie, 2 godz. - aktywność fizyczna z dojazdem), to wciąż mam jeszcze 4 godziny dziennie na dodatkowe rzeczy. W tygodniu roboczym to 20 godzin. Weekend w całości jest dla mnie, więc mogę gospodarować min 13. godzinami (4 + 9 godz zamiast pracy). Wyszło już 46 godzin na tydzień. Policzmy 50 tygodniu. Daje nam to nie bagatela 2300 godzin. A to już całkiem sporo.

Rozkład dnia każdej osoby może być inny. Możesz spędzać więcej czasu na gotowaniu, a mniej na uprawianiu sportu. Może dojeżdżać dłużej do pracy, a coś innego robić krócej.
Każdy wypełnia swoje życie tak jak chce.

Mam 4 godziny dziennie, z którymi mogę robić co chcę. 
Masz 4 godziny dziennie, z którymi możesz robić co chcesz.
Ona ma 4 godziny dziennie, z którymi może robić co chce.
On ma 4 godziny dziennie, z którymi może robić co chce.


A Ty jak wykorzystujesz swój czas?

Czy nie szkoda mi czasu nad zastanawianiem się jak trudna jest obecna sytuacja?
Dzisiaj mam dzień, kiedy faktycznie potrzebuję wyrzucić z siebie emocje. Pozwolić im ukraść mój czas, a dzięki temu oczyścić otaczającą mnie atmosferę i poczuć się lepiej. Ale nie spędzam tak codziennie swojego wolnego czasu.

W tym roku musiałam odłożyć niektóre marzenia na później, co nie było dla mnie łatwą ani przyjemną decyzją. Nie dlatego, że o nich zapomniałam, ale dlatego, że zdecydowałam się na inne rzeczy. Lubię myśleć o tym w sposób, że nadałam priorytet innym aktywnościom.
Marzenia są dla mnie niesamowicie ważne. Czasem wydaje mi się, że trochę za bardzo żyję marzeniami. Z drugiej strony jestem też realistką mocno stąpającą po ziemi (chyba wszyscy w biurze słyszą z daleka moje kroki :) ).

Czas nie płynie tylko na spełnianiu marzeń. Potrzeba też czasu na zapracowanie na te marzenia.
  • Pieniędzy, żeby mieć za co je zrealizować
  • Urlopu, żeby mieć kiedy je zrealizować 
  • Związku, żeby mieć z kim je realizować
  • Domu, żeby mieć gdzie wracać.
Do tego wszystkiego potrzeba warunków do rozwoju, czyli polepszania wszystkich wymienionych wyżej czynników.

W tym roku mam 4 sprawy, które mogą mieć większy wpływ na moje życie. W mojej ocenie, to 4 duże kwestie: C, M, Z, P. Jakie to kwestie? Jeśli po roku będę umiała rozwinąć te inicjały, to rzeczywiście były to dla mnie ważne sprawy. Nie uprzedzam faktów, poczekam z opowieścią.

Czas płynie w tym samym tempie. To jest jedyna pewna, której nie zmienimy. 
Reszta jest zmienną. 4 godziny dziennie to dla mnie zmienna, o której mogę decydować.
Mogę robić z nimi, co chcę. Wiem gdzie chcę być za rok. Czy rzeczywiście dobrze wykorzystuję te 4 godziny? Czy mogę coś robić lepiej? 

Może ten rok będzie trudny, ale wiem, że to co się za tym kryje jest tego warte. Może odkładam marzenia o trochę, ale dzięki temu buduję swoją lepszą przyszłość. Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko.

Problem nie kryje się w upływającym czasie. W tym, że płynie za szybko czy za wolno.
Wyzwaniem jest to, jak wykorzystujemy ten czas.

Dziś swoje 4 godziny spędziłam na oczyszczaniu się z negatywnych emocji i na pisaniu tego artykułu.I jestem zadowolona, że właśnie tak spędziłam ten czas, bo tego potrzebowałam. 

Jutro będę miała kolejne 4 godziny do wykorzystania, pojutrze następne...
Chociaż nie zawsze jest łatwo, to wiem dokąd chcę dojść i tam zmierzam. Wiem gdzie, chcę być za rok. I chyba wiem jak mogę wykorzystywać swoje 4 godziny. Pozostaje jeszcze kwestia rzeczywistego działania. Bo 4 godziny nie znaczą nic jeśli jest to tylko czas zmierzony zegarkiem. Znaczenie ma działanie.

Są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Ale są też takie, które zależą od naszych działań.
A jak jest z Tobą? Co zależy od Twoich wyborów? Jakie to ciągnie za sobą koszty i poświęcenie? Jak wykorzystujesz swoje 4 godziny? 


Do zobaczenia następnym razem,
Nomadka





Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze :